Katastrofa lotnicza, do której doszło w kwietniu 2010 roku, pochłonęła 96 istnień ludzkich. Wśród ofiar znalazł się między innymi prezydent RP, Lech Kaczyński, a także wielu znanych oraz cenionych polityków i wojskowych. Ta ogromna tragedia sprawiła, że rozpoczęło się dążenie do prawdy. Sprawa stała się polityczna, a filmy o Smoleńsku, które pojawiły się w ostatnich latach, tylko to potwierdzają.

Filmy o Smoleńsku a dążenie do prawdy o katastrofie z 2010 roku

Katastrofa smoleńska jest obecnie tematem politycznych rozważań. Choć większość niezależnych raportów sugeruje, że przyczyną były błędy załogi, do wydarzenia próbuje się dodać wątki polityczne i ideologiczne. Dotyczą one między innymi domniemanego zamachu. Dowodu i poszlaki tego nie potwierdzają, ale mimo wszystko sprawa wciąż budzi skrajne, często niepotrzebne emocje. Podobnie jest w przypadku filmów o Smoleńsku, w których próżno szukać obiektywizmu.

„Smoleńsk”

Film fabularny „Smoleńsk” w reżyserii Antoniego Krauze jest obecnie jednym z najgorzej ocenianych polskich produkcji. Chodzi przede wszystkim o tezy dotyczące katastrofy smoleńskiej, które zostały postawione w filmie. Dla wielu osób były one nie do zaakceptowania, a twórcy zarzucono działanie polityczne. Oczywiście – reżyser miał prawo do zaprezentowania własnej opinii, ale z drugiej strony musiał liczyć się z krytyką. Ta okazała się miażdżąca. „Smoleńsk” zadebiutował w 2016 roku, a zagrali w nim między innymi Beata Fido, Jerzy Zelnik, Lech Łotocki, Aldona Struzik i Maciej Półtorak. Czy w produkcji przedstawiono fakty i obiektywnie je analizuje? Niekoniecznie…

„Stan zagrożenia”

Ewa Stankiewicz, reżyserka i dziennikarka, postanowiła w 2021 roku przyjrzeć się – już z perspektywy czasu – temu, co stało się z samolotem Tu-154 w Smoleńsku. W filmie dokumentalnym zatytułowanym „Stan zagrożenia” próbowała odpowiedzieć na najbardziej nurtujące pytania dotyczące katastrofy. Wydaje się jednak, że jej przekaz jest jednostronny, co utrudnia pozytywną ocenę filmu. Na pewno jednak docenić należy włożoną pracę oraz postawienie kilku istotnych tez. Szkoda jedynie, że brakowało im potwierdzenia. Ponownie ma się wrażenie, że ten film o Smoleńsku nie jest bezstronną analizą wydarzeń. 

„Anatomia upadku”

Sprawie przyjrzała się również dziennikarka śledcza, Anita Gargas, która przygotowała dokument pt. „Anatomia upadku”. W filmie z 2013 roku również postawiła kilka tez, które miały bardziej wywołać poruszenie, niż pozwolić na ustalenie prawdy. Choć w produkcji pojawia się kilku ekspertów, żadnemu nie udaje się ostatecznie potwierdzić rewelacji związanych z katastrofą w Smoleńsku. Dążenie do prawdy ponownie zostało przesłonięte przez subiektywne podejście do tego trudnego tematu. Oczywiście – trudno przygotować dzieło bezstronne, ale warto być sprawiedliwym wobec widzów.

Katastrofa w Smoleńsku to wielka tragedia, która dotknęła cały naród. Szkoda, że na tym wydarzeniu próbuje się budować kapitał polityczny. Wspomniane wyżej filmy o Smoleńsku są niestety tego potwierdzeniem. Na razie nie powstał jeszcze obraz, który w sposób bezstronny analizowałby to, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku. Szkoda, ponieważ wydaje się, że każdy Polak zasługuje na taki film – dokumentalny, który warto byłoby obejrzeć, żeby choć o krok zbliżyć się do prawdy.

Archiwum: wrzesień 2022